Maj miał nas przywitać słońcem i kaskadami rozkwitających kwiatów. Tymczasem od blisko tygodnia pogoda w Polsce przypomina raczej ponurą jesień - termometry uparcie wskazują zaledwie 10-15°C, słońca brak, a z nieba bez przerwy siąpi zimny deszcz. Nie jest to krótka, letnia ulewa, po której podłoże błyskawicznie wysycha, ale przewlekłe, wielodniowe załamanie pogody.
Dla nowo posadzonych roślin sezonowych to stan najwyższego alarmu. Kiedy ziemia w donicach jest lodowata i permanentnie mokra przez wiele dni, zachodzi niebezpieczne zjawisko fizjologiczne. Korzenie pelargonii, surfinii czy supertunii zaczynają się dusić z braku tlenu, co bezpośrednio prowadzi do ich zamierania. Jeśli Twoje wymarzone kwiaty marnieją w oczach, czas wdrożyć plan ratunkowy skrojony pod walkę z przewlekłym chłodem.

Zimno i mokro w maju - jak cierpią korzenie kwiatów balkonowych? (Objawy podziemne)
Długotrwały brak słońca połączony z niską temperaturą sprawia, że rośliny drastycznie zwalniają swój metabolizm. Donice nie parują, a korzenie, zamiast pracować, dosłownie "stają" w miejscu i przestają pić. Jak rozpoznać ten podziemny kryzys na powierzchni?
-
Wiotczenie i żółknięcie dolnych liści - to pierwszy, wyraźny objaw tego, że dotknęła nas przelana pelargonia objawy. Liście tracą wigor, stają się blade i miękkie.
-
Pułapka suchej rośliny - pamiętaj, że wiotkie, oklapnięte pędy w czasie chłodów to NIE jest znak, że roślina ma sucho! To sygnał, że korzenie są zalane i z braku tlenu przestały pompować soki w górę. Ostrzegam: ponowne podlanie w tym momencie to wyrok śmierci dla rośliny.
-
Zrzucanie pąków - luksusowe supertunie a deszcz oraz chłód to wyjątkowo trudny temat. Te odmiany, podobnie jak wrażliwa calibrachoa, na długotrwały stres termiczny i bagniste podłoże reagują natychmiastowym zrzucaniem nierozwiniętych pąków kwiatowych. Roślina po prostu pozbywa się balastu, by ratować życie.
Ratunek dla podłoża, które nie chce wyschnąć - trik z ręcznikiem
Przy temperaturze rzędu 12°C i stuprocentowej wilgotności powietrza, woda ze skrzynek balkonowych nie odparuje sama - nawet jeśli na chwilę przestanie padać. Musisz fizycznie pomóc podłożu pozbyć się zabójczego nadmiaru wody.
W skrajnych przypadkach, gdy ziemia w donicy przypomina gąbkę, zastosuj sprawdzony, profesjonalny trik. Delikatnie wyciągnij całą bryłę korzeniową rośliny z doniczki. Następnie owiń ją kilkoma warstwami papierowych ręczników kuchennych, suchych ściereczek lub zwykłych gazet. Papier zadziała jak potężny kompres, który w kilka godzin odciągnie z głębi ziemi niebezpieczną stojącą wodę i doprowadzi powietrze do strefy korzeniowej.
Jeżeli prognozy nadal nie dają nadziei na słońce, konieczna bywa tymczasowa ewakuacja donic. Przenieś skrzynki w cieplejsze, osłonięte miejsce - na zadaszony taras, do jasnej piwnicy lub garażu. Chodzi o to, aby odciąć dopływ nowej wody z nieba i pozwolić bryle korzeniowej choć trochę odetchnąć w temperaturze wyższej niż ta na zewnątrz.
Podziemny wróg: Jak ratować zgniłe korzenie?
Gdy chłód i wilgoć utrzymują się zbyt długo, osłabione tkanki stają się celem dla groźnych patogenów glebowych. W takich warunkach nie tyle grozi nam powierzchniowa pleśń na liściach, ile groźne choroby odglebowe – fuzarioza oraz gnicie korzeni kwiatów balkonowych. Jeśli po wyjęciu rośliny z donicy widzisz, że końcówki korzeni zamiast białe są brązowe, miękkie i rozpadają się w palcach, musisz działać od środka.
Jak pomóc podłożu i odkazić strefę korzeniową w naturalny sposób? Gdy tylko podłoże dzięki ewakuacji lub trikowi z ręcznikiem lekko przeschnie, przygotuj domowy, mocny napar z czosnku.
Kilka ząbków czosnku rozgnieć, zalej litrem wrzątku i odstaw pod przykryciem do całkowitego ostudzenia.
Tym biologicznym, silnie antybakteryjnym i grzybobójczym roztworem delikatnie podlej ziemię wprost pod korzeń. Czosnek zadziała jak naturalny antybiotyk, hamując rozwój destrukcyjnych procesów gnilnych w glebie.
Dlaczego w czasie majowych chłodów obowiązuje ABSOLUTNY zakaz nawożenia?
Wielu ogrodników popełnia intuicyjny, ale tragiczny w skutkach błąd: widząc marniejące, żółknące po ulewach kwiaty, próbuje ratować je dawką nawozu w płynie. W czasie trwania majowych chłodów obowiązuje absolutny, kategoryczny zakaz nawożenia!
W temperaturze 10-15°C metabolizm roślin praktycznie zamiera. Wchodzą one w stan letargu i stresu termicznego, przez co nie są w stanie pobrać z podłoża żadnych składników odżywczych.
Wlanie kolejnej porcji płynnego nawozu w zimne, zlane i nieaktywne podłoże doprowadzi do drastycznego zasolenia gleby. W efekcie, zamiast pomóc, doszczętnie spalisz i dobijesz te resztki zdrowych korzeni, które jeszcze walczą o życie. Z aplikacją odżywek regeneracyjnych musisz bezwzględnie poczekać, aż temperatura na zewnątrz trwale skoczy powyżej 18°C, a podłoże naturalnie przeschnie.
Podsumowanie: Przetrzymać chłody
Zimny i deszczowy maj potrafi odebrać zapał nawet najbardziej doświadczonym miłośnikom zieleni. Pamiętaj jednak, że Twoje pelargonie, surfinie czy odporna calibrachoa uprawa po ulewie mają w sobie ogromną wolę przetrwania.
Gdy tylko zabezpieczysz je przed dalszym zalewaniem, odciągniesz nadmiar wody z ziemi i powstrzymasz się od przedwczesnego zasilania nawozami, rośliny cierpliwie przetrwają ten kryzysowy tydzień. Z pierwszymi stałymi promieniami słońca i powrotem majowego ciepła, system korzeniowy błyskawicznie się zregeneruje, a Twoje balkony z nawiązką odrobią stracony czas.




















































