
W sieci krąży ostatnio mandat na 44 tysiące złotych za grzybobranie - tyle że to niemiecki przepis, nie polski. W naszych lasach nadal nie obowiązuje żaden ogólny limit kilogramów grzybów na własny użytek. To jednak nie znaczy, że wolno wszystko: kilka konkretnych błędów wciąż kosztuje realne pieniądze. We wrześniu 2026, gdy lasy pełne są grzybiarzy, straż leśna i policja częściej kontrolują właśnie te miejsca. Sprawdź, ile faktycznie grozi w polskim lesie, zanim ruszysz z koszykiem.
- W Polsce nie ma ogólnego limitu kilogramów grzybów zbieranych na własny użytek.
- Za zbieranie w zakazanym miejscu grozi grzywna do 250 zł albo nagana.
- Złamanie ochrony gatunkowej może kosztować nawet 5000 zł.
Skąd wzięła się plotka o 44 tysiącach złotych
Nagłówki o gigantycznym mandacie za grzybobranie, które ostatnio krążą w mediach, dotyczą Niemiec. Tam obowiązuje dzienny limit 2 kilogramów grzybów na osobę, a jego przekroczenie może zakończyć się karą liczoną nawet w dziesiątkach tysięcy złotych po przeliczeniu z euro. Polska nie ma takiego dziennego limitu wagowego - ustawa o lasach pozwala zbierać runo leśne na własne potrzeby bez ograniczenia ilościowego. Problem zaczyna się nie od tego, ile grzybów masz w koszyku, ale od tego, gdzie i jak je zerwałeś.
Ile realnie zapłacisz w polskim lesie
Podstawą jest tu art. 153 Kodeksu wykroczeń. Zbieranie grzybów w nienależącym do siebie lesie, w miejscu gdzie jest to zabronione, albo w niedozwolony sposób, może skończyć się grzywną do 250 zł lub zwykłą naganą. Osobną sprawą jest wjazd samochodem w miejsce, gdzie ruch pojazdów jest zakazany, lub wejście na teren objęty zakazem wstępu - tu straż leśna albo policja mogą nałożyć mandat sięgający 500 zł.
Najwyższe stawki dotyczą łamania ochrony gatunkowej, czyli zrywania gatunków grzybów objętych ochroną prawną. Tu kara może dojść nawet do 5000 zł, a Kodeks wykroczeń w niektórych przypadkach dopuszcza dodatkowo areszt. Nie mamy pewności co do dokładnych widełek stosowanych przez konkretne sądy czy funkcjonariuszy w indywidualnych sprawach - ostateczna kwota zależy od okoliczności, dlatego traktuj te liczby jako górne pułapy, a nie sztywny cennik.
Miejsca, w które nie wolno wchodzić, nawet bez tabliczki
Część zakazów obowiązuje niezależnie od tego, czy przy wejściu do lasu stoi jakiekolwiek oznakowanie. Stałym zakazem wstępu objęte są między innymi:
- młode uprawy leśne do 4 metrów wysokości,
- powierzchnie doświadczalne i drzewostany nasienne,
- ostoje zwierząt,
- źródliska rzek i potoków,
- tereny zagrożone erozją.
Do tego dochodzą rezerwaty przyrody, gdzie zbiór runa leśnego zwykle wymaga zgody, a nie jest po prostu ograniczony. Zanim wybierzesz nowe, nieznane miejsce na grzybobranie, warto sprawdzić w miejscowym nadleśnictwie, czy nie trafiasz akurat na jeden z tych obszarów - to najprostszy sposób, żeby uniknąć mandatu, o którym wcześniej nawet się nie słyszało.
Zobacz także:




















































